Dla każdego szczęście może oznaczać co innego. Przekonali się o tym studenci na wykładzie zatytułowanym „Czy można być nieszczęśliwie szczęśliwym?", który poprowadził dr Jarosław Strzelecki z Instytutu Filozofii. Jak wyglądała ta filozoficzna podróż po krainie szczęścia?

Na początku studenci poznali historię Diogenesa z Synopy, który mieszkał w beczce i chodził ciągle w jednym ubraniu, a mimo to twierdził, że jest szczęśliwy. Ten grecki filozof wychodził z założenia, które może wydawać się trochę dziwne - im mniej człowiek potrzebuje, tym bardziej może być szczęśliwy.

Następnie rozmawiali o tym, jak można rozumieć słowo "szczęście". Niektórzy kojarzą to słowo z pomyślnością, inni z intensywną radością, największym dobrem lub zadowoleniem z całego swojego życia. Który z tych opisów szczęścia wydaje Ci się najlepszy? Zagłosuj w sondzie

Na koniec studenci zastanawiali się nad tym, co może przeszkadzać w osiągnięciu szczęścia. Nie można mieć wpływu na wszystko, co przytrafia się człowiekowi, ale często da się usunąć jakąś przeszkodę, odsuwającą nas od szczęścia, lub zmienić do niej swój stosunek. Przykład podała jedna ze studentek: kiedy ktoś bliski umrze, „możemy pomyśleć, że jest teraz w lepszym świecie".

Czy można być nieszczęśliwie szczęśliwym? Studenci doszli do wniosku, że dzieje się tak np. kiedy chorujemy i czujemy się bardzo nieszczęśliwi, a ktoś przyniesie nam pyszne czekoladki. To tylko jeden z przykładów, których na wykładzie padło o wiele, wiele więcej.

Zapraszamy do obejrzenia zdjęć z wykładu