Dziecko
Szyk i smak
Marynia jak to Marynia.
Szczęśliwa kiedy poznaje coś nowego. A tu na dodatek teatr i balet i
koleżanki. W domu przed wyjazdem wyrecytowałyśmy nasze "szkolne, złote
zasady dobrego zachowania" ze szczególnym naciskiem na pilnowanie i
słuchanie się cioci. Miejsce wielkie, dzieci mnóstwo więc trzeba dbać o
siebie. Mysia ubrała się wyjściowo. Dba o wygląd i ma przyjemność w
ładnym ubieraniu się na większe wyjścia. Na wszelki wypadek dostała
swoją blachę na szyję. Jakaś jestem spokojniejsza kiedy ma ten
nieśmiertelnik. Wszyscy takie mamy. Grawerowane z peselami, telefonami
i grupami krwi.
Ale wracam do teatru. Miejsce znaleźć to sztuka
a tu proszę bardzo CUD. Nie dość, że znalazłam od razu to przy samym
teatrze. Spotkałam kilkoro znajomych, pomachaliśmy do siebie i
pożyczyliśmy wszystkiego dobrego. Na Olę czekałyśmy w hallu głównym Mysia
narzekała na ziąb a ja, swoim zwyczajem, gapiłam się na ludzi. Minęły
czasy "dresów" w teatrach, minęły również obowiązkowych wycieczek w
ramach "ukulturalniania" bądź też "odchamiania" młodego pokolenia.
Teraz jest kulturalnie, pachnąco, futrzaście i garniturowo.
Rodzice
raczej z tych późnych, na stanowiskach i przy forsie. Przede wszystkim
czuć zmiany. Old spice został zastąpiony Farrenheitem a Chanel albo
Lalique zastąpiły adidasa. Zapachy rozsiewano na potęgę w myśl zasady
im bardziej pachnę tym lepiej. Mieszanina powstała z tego ciężka.
Trochę
lepiej z facetami. Zniknęły białe skarpetki ale buty dalej brudne i
zaniedbane. Nawet te od Salamandra upaprane i wyglądające jak gdyby
ostatni raz pastowano je w sklepie. Znikają również kurtki na
garnitury. Już facet nie wygląda jak pajac z kolorowym Nike'iem do
białej (!) koszuli.
A tak na marginesie mój ojciec, który ma wykwintny
styl i jest zawsze na bieżąco w modzie uważa, że białą koszulę zakłada
się dwa razy: na ślub i na pogrzeb - ale własny. Tu ma
rację gdzie nie splunąć tam białe koszule. A do białych koszul obowiązkowo czarne
garnitury. Ciekawe jak taki elegant ubrałby się na audiencję u
Prezydenta? W smoking?
Damy w wieczorowych kreacjach chociaż na
zegarze samo południe. A dzieci... Rewia mody. Tiule, falbanki, brokat.
We włosach loczki, kokardy i białe pantofelki na stópkach. Widać, że za
mało jest imprez dla dzieci i mamy nie maja gdzie "użyć" pięknych
sukienek.
Nasze dziewczynki prezentowały się cieniutko w swoich
"endowych" princeskach. Cóż zawsze uważałam że nie pasuję do
społeczeństwa. Ale dobrze mi z tym. Balet zachwycił. Barbie z konikami
i gra poszły gdzieś na bok a Marysia wystawiła przedstawienie dla Stasia.
Naturalnie Dziadka do orzechów w interpretacji i choreografii własnego
pomysłu.
Potem długo jeszcze miałam teatr w domu. Do następnego wyjścia.... do teatru. Byłam w świecie Pinokia, Króla Bóla, Cesarza i jego słowika i w paru jeszcze innych przedstawieniach.
A ostatnio zwiedzaliśmy teatr od środka w ramach zajęć na UD ale to już byłaby wazelina więc nic nie piszę dalej.
Aktywności
Porozmawiajmy
Brak wypowiedzi
O klubie

Klub dla dorosłych. Tu można wymienić poglądy dotyczące wychowania, zdrowia i edukacji, a także podzielić się własnymi pomysłami.
Gospodarz:
Współgospodarze:
Współgospodarze:
















