nasza planeta Ziemia
"Pokuj na poddaszu"
Anka była tak zmęczona , że zupelnie leciała z nóg.A tu trzeba jeszcze ułożyc do snu zapłakanego Adasia, uspokoić Zosię, jako tako posprzątac pokuj.Pieklu ją oczy i chetnie rozpłakałabysię tak jak jej najmłodszy braciszek. Ale nie bylo można. Nie wolno jej teraz zapominać, ze na jej opiece została ta trójka, bo przecierz Ignasia trudno było uwarzać za dorosłego chociarz był już sporym chłopcem.
-Teraz musisz iść spac Adasiu. Pościele ci lużeczko patrz jak ladnie.
-nie chce spac.marudził Adaś.
-trzeba koniecznie. Tłumaczyła Ania łagodnie i posadziła braciszka na krześle żeby mu zdiąć buciki.Był taki spiacy , że bez protestu pozwolił sie zanieść do łużka.
-Kładż się i ty Zosiu.
skrzypnęły drzwi. Wszedł Ignaś.
-Jeszcze nie śpicie?
-Adasia już połozyłam.Zosia się zaraz kladzie kładż sie i ty.
Ignaś spojrzał w kót gdzie stało gładko zasłane łużko matki, i usta mu zadrgały.
-A ty nie idziesz spac Anka ?
-Nie. Pani Tobiakowa prosiła , żeby jeszcze zajśc do niej.Ma mi coś powiedzieć.
Leżaca już w łuzku Zosia przywołała ją gestem. Anka pochyliła sie nad zapłakaną twarzą siostry.
Aktywności
Porozmawiajmy
Brak wypowiedzi
O klubie
















