Dziecko
Wycieczka do Krakowa czyli o tym jak zgubiłam dzieci - temat Ani
Założony przez:
2009-08-28 12:22:08
Średnio wierzyłam w metodę NUR (Nieustająca Upierdliwość Rodziców), ale okazała się skuteczna...

Wybieram się na wycieczkę jednodniowa z dziećmi (w tym jedno
własne).
Dzieci lat 8 i 9. Najpierw bieg do pociągu (bo mój młody zbyt
długo
przymarudzał z wyjściem z domu), potem wielkie
zainteresowanie
pociągowym wc (-Mamo, a czemu ono ma takie okrągłe drzwi? - A
czy mogę
nacisnąć? - A jak nacisnę czy się otworzą drzwi? - A czy otworzą
się
drzwi wc czy z pociągu? - A czy można nie wchodzić i zajrzeć?...),
potem
szybka przesiadka na pociąg interregionalny. Dzieci urządzają w
pociągu
ślub 2 pluszowym psom, które ze sobą zabrały, pani siedząca obok
dusi
się ze śmiechu. Wysiadka w Krakowie, idziemy do Aquarium, gdzie
wielkie
zainteresowanie - większe od zwierząt - wzbudza stożek, do
którego
wrzuca się pieniążek i on długo spada ruchem wirowym. Spędzamy
tam
duuużo czasu i pozbywam się z portfela wszystkich drobnych monet;).
Po
wyjściu dzieci są podobno wilczo głodne i kategorycznie żądają
jedzenia.
Idziemy w stronę rynku, oboje koniecznie chcą kebab. Czekamy
więc na kebab
ok. 100m od Rynku, dzieci dostają najpierw i czekamy na
mój. W międzyczasie
Mimek pyta, czy idziemy "tam" i wskazuje na
Rynek, potwierdzam. Odwracam się
po mój kebab. Patrzę: nie ma dzieci!!!
W ciągu max 10 sekund zaginęła mi
dwójka dzieci (w tym jedno nie
własne!). Tłumy ludzi z każdej strony, dzieci
brak, na pewno je ktoś
ukradł!!! Wywiózł, uprowadził!  Nie... może same
poszły w stronę Rynku?
Zniknęły w ciągu 10 sekund! Zapadły się chyba pod
ziemię! Co robić, co
robić... Rozglądam się i szukam wzrokiem małych
kebabowców. Co robić:
krzyczeć? Stać? Iść na Rynek? Co zrobią jak się
zorientują, że mamę
zgubiły? Niemożliwe, żeby w ciągu 10 sekund doszły do
Rynku...A jak ja
pójdę a one wrócą? Dobra, bez paniki... powoli idę w stronę
Rynku
(gdzie jak ich znajdę w tym tłumie?), ale co chwilę patrzę za
siebie.
Odwracam się: są! Stoją w tym samy miejscu w którym widziałam ich po
raz
ostatni! Zapadły sie pod ziemię i wróciły???Biegiem z powrotem:
-Gdzie
wyście byli? - Mamo, przecież mówiłem Ci, że idziemy usiąść do knajpy!
-
Nic mi nie mówiliście, a jakbym poszła stąd a Wy byście się zgubili???
-
To byśmy na Ciebie czekali w tym miejscu, bo zawsze mi powtarzasz,
że
jakbym się zgubił, to mam na Ciebie czekać w tym miejscu, w
którym
ostatnio się widzieliśmy - najspokojniej na świecie oświadcza mój
syn*.
Uff... metoda NUR działa, ale następnym razem wezmę ze sobą na
wycieczkę
sznurek do przywiązania dzieci;)
***
* Uczę mego syna, że, gdyby się zgubił, ma na mnie czekać w tym
samym
miejscu, w którym mnie widział po raz ostatni lub w miejscu w którym
mu
pokażę (niestety, w Krakowie nie zdążyłam pokazać), a w markecie lub
na
dużej imprezie ma podejść do pana z ochrony.
Następny temat
Aktywności
Sonda
Brak sond
Notki
Brak notek
Quiz
Brak quizów
Puzzle
Brak puzzli
Krzyżówka
Brak krzyżówek
Labirynt
Brak labiryntów
Układanka
Brak układanek
Porozmawiajmy
Brak wypowiedzi
O klubie
Klub dla dorosłych. Tu można wymienić poglądy dotyczące wychowania, zdrowia i edukacji, a także podzielić się własnymi pomysłami.
Gospodarz:
Współgospodarze:
Współgospodarze: