Dziecko
Opowieść o wilku z Gubbio
Dawno temu wieśniacy pasający owce i kozy pod Gubbio byli nękani przez strasznego potwora mordującego im owce. Ilekroć wypasali swoje zwierzęta obawiali się, że bestia im je porwie. Postanowili zakładać wnyki pod lasem, kopali doły z nabitymi na sztorc palami, zbierali się w grupki z widłami i kijami. Palili nocami pochodnie. Kobiety obawiały się o dzieci. Bowiem jeżeli potwór pożera owce to może się zakraść do obejścia i porwać niemowlęta z kołysek. Na szczęście dzieci nie ginęły ale kozy i owce tak.
Gubbio leży opodal Asissi gdzie mnisi benedyktyńscy założyli swój klasztor. Mieszkał tam również w tamtym czasie mnich Franciszek. Ten od Klary i Agnieszki - dwóch sióstr mniszek które zanim były mniszkami a Franciszek zakonnikiem wiedli wspólne życie pełne uciech i zabawy. Nie zupełnie sprośne ale święci to oni zostali dopiero później i za co innego. Ów Franciszek był światłym człowiekiem, znał pismo, czytał. Kochał przyrodę i to, co Bóg stworzył. Lasy, łąki, góry i zwierzęta. Kochał ludzi. Był łagodny, czuły. Można powiedzieć ideał mężczyzny.
Chłopi pewnie też byli "idealni" ale "idealni inaczej". Twardzi, zapobiegliwi, w gębę niejednemu dać potrafili. Dostosowani do czasów, które do łagodnych nie należały. Szczęście ze mieli owce dające mleko na sery i na mięso...
No właśnie mieli... mieli i bestię, która im to mięso zjadała.
Postanowili zebrać się i raz na zawsze problem rozwiązać! Udało im się pozabijać wilki. Ale problem nadal istniał.
Jak postanowili, tak zrobili. Szczegółów nie będę opisywać dodam jedynie, że Smoka Wawelskiego spotkał ten sam los -z tą różnica,ze w Krakowie nie było Franciszka.
Chłopi owcę zostawili i czekali na potwora. W pewnym momencie z laku wychodzi wilk. Wielki, silny i straszny a za nim Franciszek. Chłopi w nogi. Owcę zostawili. Wilk owcę w zęby i wraca do lasu.
Wyobrażam sobie jaka była reakcja - Franciszka chcieli zlinczować. Cóż to za dziwak, diabeł może? Co z dzikimi zwierzętami trzyma a nie z ludźmi.
Cóż się okazało? Wilk a w zasadzie wilczyca straciła swoją sforę. Została sama z młodymi, które karmiła. Porywała owce dla siebie i dla swoich małych wilczątek. Parę miesięcy wcześniej była ranna. Noga uwięzła jej we wnykach zastawionych przez chłopów. Inne wilki powpadały w jamy nabite kołkami. Tylko ina, brzemienna się uratowała. Zaopiekował się nią Franciszek. Żal mu było wilczycy i małych wilczątek. Łapę opatrzył a wilczycę puścił wolno. Ona odwdzięczyła się łagodnością i przyjaźnią. Była mu jak pies ale polowała na owce, czego chłopi nie mogli jej wybaczyć.
Gdy Franciszek opowiedział całą historię uszedł z życiem. Wilk również ocalił skórę.
Od tego czasu wilk się gdzieś wyniósł. Owce przestały znikać. A Franciszek zyskał wiernego kompana do długich spacerów. Co jadł wilk? Tego nie wiem ale wiem, że żył w klasztorze na górze Asissi i strzegł mnichów...
Jakiż z tego morał?
Nie zabijaj bez sensu. Nie zabijaj zwierząt z zemsty, że one żyją wśród nas. Że czasem niszczą twój dobytek. Robią tak samo jak Ty. Chcą żyć. Aby żyć muszą jeść.
Ten gepard na zdjęciu to też "potwór". Ma mordercze instynkty, dopada zwierzynę i przegryza jej gardło. Ale w odróżnieniu od nas wyłącznie po to, aby się najeść. Nie zabija dla pięknej skóry, ciosów. Nie odziewa się w zdobycz i nie pyszni tym. Jest mniej dziki od nas.
Aktywności
Porozmawiajmy
Brak wypowiedzi
O klubie

Klub dla dorosłych. Tu można wymienić poglądy dotyczące wychowania, zdrowia i edukacji, a także podzielić się własnymi pomysłami.
Gospodarz:
Współgospodarze:
Współgospodarze:















